22.09.2003 - San Francisco (USA) -
Niebieskie niebo i robiąca wrażenie flota towarzysząca imprezie uświetniły ostatni dzień regat Moet Cup - sześciodniowego pojedynku pomiędzy Alinghi i Oracle. Regaty odbywały się w dwóch seriach - owner driver i pro driver. Z sześciodniowej niesamowicie zawziętej walki, zwycięsko wyszła załoga jachtu Oracle.
Jeśli ktokolwiek chciałby mieć na pokładzie jachtu klasy America's Cup zabawnego gościa, nie znajdzie lepszego niż Robin Williams, znany chociażby z takich filmów, jak Good Morning Vietnam czy Mrs Doubtfire. Williams żeglował jako 17-sty członek załogi jachtu Alinghi, w czartym wyścigu dzisiejszej serii owner driver.
"To był bardzo ekscytujący wyścig, a to, że Alinghi wygrał było po prostu świetne", powiedział aktor, dodając, że były to jego pierwsze regaty jachtowe. W towarzystwie Williamsa i jego żartów, Ernesto Bertarelli poprowadził swoją załogę do zwycięstwa nad Larrym Ellisonem i jachtem Oracle w serii owner driver.
Pro Driver Series (wyścigi zawodowców):
Oracle BMW Racing (USA-76) pokonał Alinghi (SUI-64)
różnica na mecie 32 sekund
Oracle BMW zwyciężył 4:3
Wyścig siódmy miał wyłonić ostatecznego zwycięzcę serii pro driver Moet Cup. Oracle dość szybko i znacznie objął prowadzenie przy mocnym wietrze o prędkości 18 węzłów. Ze względu na zmienność prądów wodnych, nie było istotnej różnicy pomiędzy prawą i lewą stroną trasy. Alinghi postanowił więc trzymać się blisko Oracle. To właśnie Alinghi zainicjował bardzo ciekawy pojedynek na zwroty przez sztagi, który trwal aż do momentu zbliżenia się do znaku. Oracle kontrolował sytuację, mając 27 sekund przewagi nad Alinghi. SUI-64 jednak - tak jak zresztą przez cały Moet Cup - sprawował się na odcinkach z wiatrem dużo lepiej niż Oracle. Zyskal dzięki temu 8 sekund i znak zawietrzny okrążył już tylko 19 sekund za rywalem. Nie wystarczyło to jednak do wyprzedzenia Amerykanów. Oracle przekroczył linię mety z przewagą 32 sekund i to on zwyciężył Moet Cup w serii pro driver (4:3).
Owner-Driver Series (wyścigi właścicieli):
Alinghi (SUI-64) pokonał Oracle BMW Racing (USA-76)
różnica na mecie 24 sekund
Stan Pojedynku 2:2
Obie łodzie wystartowały bardzo agresywnie, szybko zbliżyły się do lini startu, przez co musiały wyhamować, aby nie przekroczyć jej zbyt wcześnie. Oracle pierwszy wykonał zwrot przez sztag przez prawą burtę i ruszył na prawą stronę trasy, w kierunku Alcatraz, podczas gdy Alinghi pozostał po lewej stronie. Mimo że oddalone od siebie, oba jachty utrzymały podobne pozycje, co zaowocowało pojedynkiem wzdłuż wybrzeża. Oracle miał przewagę długości 2,5 łodzi przy znaku nawietrznym, złamał jednak bom spinakera, co dało Alinghi możliwość wyprzedzenia rywala, objęcia prowadzenia i dopłynięcia na metę 24 sekundy wcześniej.
Oracle BMW Racing (USA-76) pokonał Alinghi (SUI-64)
różnica na mecie 24 sekund
Oracle BMW zwyciężył 3:2
Finalowy wyścig serii owner driver rozpoczął się przy wietrze o prędkości 20 węzłów. Podczas manewrów przedstartowych wywiązał się agresywny pojedynek pomiędzy rywalami, którego efektem była kara dla Alinghi. Jachty bezzwłocznie przekroczyły linię startu, przy czym Oracle skierował się na prawo. Zmienny wiatr i dość silne prądy utrudniały żeglowanie. Takie warunki były dużo korzystniejsze dla Oracle ze względu na znajomość akwenu. I faktycznie ich doświadczenie na zatoce San Francisco okazało się wielkim atutem. Amerykanie ukończyli wyścig z ogromną przewagą (blisko półtorej minuty) nad Alinghi, który musiał wykonać jeszcze karę.
Pomimo przegranej zarówno właściciel Alinghi jak i sternik jachtu, byli zadowoleni z przebiegu imprezy.
Ernesto Bertarelli: -
"Nic nie zastąpi przygotowań i treningów. Larry i Chris udowodnili to w tym tygodniu. Mieli plan jak wygrać i urzeczywistnili go. Największym problemem w mojej załodze były, jak sądzę, nieporozumienia. Mimo to był to wspaniały tydzień. Z niecierpliwością czekam na przyszłoroczne regaty."
Jochen Schuemann: -
"To było fantastyczne, że mogłem tutaj być. Cieszyliśmy się możliwościa żeglowania, a nawet przegrywania, ponieważ wyścig był na tyle wyrównany, że dostarczał niezwyklych emocji. Z jednej strony bardzo krótkie trasy były powodem tego wyrównanego poziomu, ale z kolei warunki, które były dla nas absolutnie nowe spowodowały, że wyścig był nieprzewidywalny."